7.III. Święta Perpetua i św. Felicyta męczennice, które były wspominane w każdej Mszy świętej. Jest to szacunek jaki Kościół oddawał męczennikom, obrońcom wiary.  Św. Perpetua i św. Felicyta bardzo krótko przed męczeństwem, przyjęły Chrzest święty. Razem z nimi zostali zamęczeni św. Secundulus, św. Revocatus i św. Saturn. Wszyscy pochodzili z rodzin rzymskich, zamieszkałych w Afryce. Ofiary, które jeszcze dawały oznaki życia, dobijano mieczem.  Św. Perpetua w 20 wieku została wydana za mąż. Ojciec jej był poganinem, a matka chrześcijanką. Z dwóch jej braci jeden, podobnie jak Perpetua, był katechumenem, przygotowywał się na przyjęcie Chrztu świętego. Młoda Perpetua miała syna w wieku niemowlęcym, kiedy została oskarżona jako chrześcijanka i skazana na śmierć. Zostawiła nam relacje z pobytu w więzieniu i o skazaniu.

„(…) Gdyśmy jeszcze byli w śledztwie, a ojciec mój nie przestawał mnie przekonywać i odwodzić od mego postanowienia, rzekłam – Ojcze, czy widzisz leżące tam naczynie (…) odpowiedział – Widzę. Ciągnęłam dalej – Czy można je nazwać czym innym, niż jest? Odrzekł – Nie – A więc i na nie mogę nazwać się czym innym, niż jestem, to znaczy chrześcijanką(…). W tym czasie udzielono na Chrztu, mnie za s natchnął Duch święty, abym będąc w wodzie nie prosiła o co innego, jak o wytrzymałość mojego ciała. Po kilku dniach wtrącona nas do więzienia. Przeraziłam się, gdyż nigdy dotąd nie przebywałam w takich ciemnościach. Cóż to był za okropny dzień? Zaduch panował straszliwy z powodu natłoku ludzi. Żołnierza zachowywali się brutalnie, a do tego gnębiła mnie jeszcze troska o dziecko (…) Wkrótce potem rozeszła się wieść, ze będą nas przesłuchiwać. Przybył także z miasta mój ojciec, trawiony niepokojem i starał się ponownie skłonić mnie do zmiany postanowienia, mówiąc: – Ulituj się nade mną starym ojcem (…). Umiłowałem cię więcej niż twoich braci. Nie wydawaj mnie ludziom na hańbę. Mniej wzgląd na rodzeństwo, na matkę, na ciotkę, na dziecko twoje, które nie będzie mogło żyć bez ciebie. Poniechaj swego zamiaru. Nie gub nas wszystkich (…) . tak mówił mój ojciec, całując mnie po rękach, rzucając mi się do nóg (…). Ja zaś bolałam bardzo (…) i pocieszałam go mówiąc – Będzie co Bóg zechce, wszak przyszłość nie w naszej jest mocy, lecz Boga. – Zasmucony opuścił mnie. Nazajutrz podczas posiłku porwano nas nagle na przesłuchanie. Przybyliśmy na rynek. Wieść o tym rozeszła się natychmiast po sąsiednich miasta i zbiegł się niezwykły tłum ludzi. Weszliśmy na podwyższenie. Towarzysze moi zapytywani wyznawali wiarę. Gdy przyszła kolej na mnie, niespodziewanie zjawił się ojciec z mym dzieckiem! – Hilarion, sędzia dodał od siebie – Miejże wzgląd na swego ojca, miej wzgląd na dziecko, złóż ofiarę za pomyślność cesarza(…). Następnie, wydano na nas wyrok skazujący wszystkich na walkę z dzikimi zwierzętami. Weseli powróciliśmy do więzienia (…) Tyle napisałam do dnia poprzedzającego ma ofiarę”. Dalszy ciąg męczeństwa opisał jeden z naocznych świadków: ‘Zaświtał wreszcie dzień zwycięstwa. Z więzienia do amfiteatru szli niby do nieba weseli,
z pogodnym obliczem (…). Gdy wszystkich podprowadzono do bramy i zaczęto ich zmuszać do przebrania się w symboliczne szaty kapłanów Saturna (zwierząt), a niewiasty w szaty kapłanek Cerery. Perpetua trwając w niezłomnej postawie aż do końca, stanowczo zaprotestowała (…).  I prześladowcy mimo całej swej niesprawiedliwości, przyznali jej w tym przypadku rację. Trybun zgodził się, by ich poprowadzono na arenę, tak jak przyszli. Perpetua, która już szatanowi zdeptała niegdyś głowę, śpiewała po drodze psalm. Rewocatus, Saturmnin i Saturmus grozili  przypatrującym się widzom sądem Bożym. Gdy zaś poszli przed Hilariona, gestami i mimiką poczęli mu pokazywać – Ty nas posądziłeś, osądzi cię Bóg! Obito ich, ale oni cieszyli się tylko, że mogą w ten sposób współcierpieć z Panem. Dla niewiast diabeł przygotował wbrew przyjętemu obyczajowi dziką krowę, aby nawet zwierzę było tej samej płci, co one. Rozebrano je więc, owinięto w sieci i podprowadzono. Ponieważ jednak ludzie zaczęli sarkać, widząc delikatne dziewczę, oraz młodą matkę z kapiącym jeszcze mlekiem u piersi, odwołano je i przyodziano w luźne tuniki. Pierwszą rzucono Perpetuę. Upadła na biodra, lecz zaraz usiadła i podciągnęła rozerwaną tunikę, by zasłonić nią udo. Obojętna na ból, wrażliwa na naruszenie skromności. Potem szpilką, spięła włosy
w węzeł, uważając, że nie godzi się, aby męczennica cierpiała z rozwianymi włosami, sprawiając wrażenie, że smuci się swoją chwałą. Powstawszy ujrzała leżącą Felicytę. Podeszła więc do niej i podała jej rękę, pomagając podnieść się z ziemi. tak stanęły obok siebie, wzruszając swoim wyglądem widzów. Wobec tego odprowadzono je z powrotem do bramy.(…). Potem jednak św. Perpetuę i św. Felicytę oddano na pastwę owej rozwścieczonej krowy, która zadała im wiele ran. Ich zaś towarzyszy oddano na pastwę lampartów i innych zwierząt. Wszystkich, których zwierzęta poraniły śmiertelnie, ale nie pozbawiły jeszcze życia, dobito mieczem. Felicyta jest opiekunką – rodzących. Obydwa imiona są pochodzenia łacińskiego. Perpetua oznacza wieczną wiarę w Chrystusa” zaś Felicyta to „szczęśliwa”.